Menu

Wiśnia ogląda tureckie seriale. I nie tylko...

Mocno niepoważne "recenzje" tureckich seriali. Dla wszystkich tych, którzy chcieliby wiedzieć, o co w nich chodzi, bez konieczności oglądania. Ale też dla tych, którzy tak jak Wiśnia nałogowo je oglądają, a potem potrzebują odreagowania. Przestrzegam przed ogromną porcją sarkazmu. Tutaj nie ma miejsca na litość dla fikcyjnych bohaterów. Ale miłości ociupinka też się czasem znajdzie.

Dwa Słowa #4 Finał

wisniesia

Dzień dobry. To już ostatnia część mego popisu. Niech to tu sobie tak leży, w razie jakby ktoś znowu wymyślił podobne rzeczy. 

Zanim przejdziemy do lektury właściwej, chciałabym uroczyście zakończyć wielkie obchody pierwszych urodzin tego bloga. Dziękuję wszystkim tym, którzy wytrwale czytali moje urodzinowe teksty. Mam nadzieję, że zmarnowany w ten sposób czas przyniósł wam chociaż jakąś rozrywkę, śmiech, a może nawet refleksję. 

Szczególnie pozdrawiam tych, którzy przebrnęli przez moją telenowelę. Dla was teraz finał z pompą. Ale najpierw jeszcze specjalna dedykacja dla Justyny G. Justyna jest jedną z pierwszych ryzykantek, które postanowiły obserwować moją stronę na facebooku. Mało tego, od Justyny dostałam także pierwszą wiadomość, która dodała mi skrzydeł, i którą do dziś przypominam sobie, gdy mi smutno, źle i do dupy. Dzięki :) 

CZĘŚĆ 4.

Stężenie dramy wzrasta do najwyższego poziomu. Następuje dramatyczna kłótnia, po której Havva i Mert śmiertelnie się na siebie obrażają. Pod znakiem zapytania stoi ewentualna produkcja ich serialu, jak również przyszłość ich znajomości. Słowa do znalezienia  w tekście: puszyste dupsko (sorczak, tylko to, wydawało mi się, że więcej tych słów będzie, a zostało mi tylko to)

Po nocy spędzonej na łojeniu wódy, Havva i Mert budzą się na podłodze, przytuleni. Będą ich strasznie boleć gnaty, ale któż by się tym przejmował, w końcu to takie çok romantik. Ale z romantycznego śniadanka nici, bo do Merta dzwoni jakaś kobieta i mężczyzna wychodzi w pośpiechu. 

Mija kilka dni. Havva jest w doskonałym humorze, ale szybko zmienia jej się nastrój, gdy znienacka przychodzi Mert i oznajmia, że wyjeżdża do Stanów. Ona na to, że do jakich, kurwa, Stanów, a on do niej, że do Zjednoczonych. Okazuje się, że miał tam kiedyś jakąś babę i ona właśnie uświadomiła go, że ponoć jest ojcem jej dziecka. Mert oznajmia, że musi natychmiast lecieć i wyjaśnić sprawę, ale jeśli okaże się, że to naprawdę jego syn, to zostanie tam. Havva mówi, że jest dogłębnie wzruszona tym, jak Mert przejął się domniemanym ojcostwem, ale pyta go jednocześnie, co z ich projektem, co jeśli ich scenariusz wygra konkurs. On jej tłumaczy, że sama da sobie radę z pisaniem, a on nie musi grać tej głównej roli. 

No i tak wywiązuje się kłótnia i dramat, że olabogareta. Rozstają się w gniewie, on ma jeszcze nadzieję, że ona będzie go czule żegnać na lotnisku, ale oczywiście nic takiego nie następuje. Teraz będzie blok wspomnieniowy - będą pokazywać na ekranie smutne twarze naszych protagonistów, gdzieś za szybą, po której spływają melancholijnie krople deszczu, a w tle obowiązkowo smutna muzyczka. 

Po jakimś czasie Havva odbiera telefon z wytwórni i zostaje poinformowana, że jej scenariusz zwyciężył w konkursie, a produkcja serialu ruszy w sezonie jesiennym. Kobieta jest z tego powodu bardzo szczęśliwa, jednak jest też coś, co sprawia, że uśmiech schodzi jej z twarzy. To oczywiście kwestia obsadzenia głównej roli, która była szykowana pod Merta. Także ludzie z wytwórni, widząc jego nazwisko jako współautora, widzieliby go jako protagonistę. 

Havva postanawia zadzwonić do Merta i poinformować go o zwycięstwie. Nagrywa mu się na pocztę głosową i zostawia suchą, beznamiętną wiadomość. A odkładając telefon zaczyna płakać. No bo nie wiem, czy wiecie, ale ona już tak nie do końca tylko w charakterze głównego aktora go widziała, ale w takiej raczej prywatnej roli. I żali się swojemu kotu. Nie wspominałam, że ma kota? Ojej, trzeba nadrobić. Tak, Havva ma kota, grubego, z puszystym dupskiem. Bo nikt tak nie zrozumie ludzkich problemów, jak kot. To znaczy, nikt tak nie oleje ludzkich problemów. 

W każdym razie pora na przełom. Następnego dnia w jej drzwiach pojawia się Mert. Ale póki co żadnego rzucania się na szyję i takich tam. Obydwoje siadają przy stole. Havva podaje herbatę, ale nie rozmawiają przez dłuższą chwilę. W końcu Mert oznajmia, że wrócił już całkiem dawno temu, ale wstydził się przyjść. Impuls dał mu telefon od niej. Okazało się, że żadnego syna nie ma i nie było, a tamta kobieta myślała, że w ten chytry sposób ściągnie byłego do siebie. Niestety dla Merta było już za późno, gdyż (uwaga, uwaga, chwila niewiarygodnego napięcia, normalnie puściłabym tu przerwę na reklamy, niech ludzie kisną z emocji przez kwadrans) zakochał się w Havvie. No i teraz obydwoje wstają ze swoich miejsc, padają sobie w objęcia, kamera odjeżdża, żeby nie gorszyć narodu, jak się zaczną całować. 

Pora na zakończenie. Przenosimy się o rok w przód. Jest gala rozdania Złotych Motyli. Scenariusz naszych głównych bohaterów jest nominowany do nagrody, tak tak i rola Merta. Mert oczywiście zdobywa statuetkę. Gdy dopada mikrofonu, rozpoczyna płomienną przemowę, w której tłumaczy gawiedzi, jak leżał na zawodowym dnie, ale się od niego odbił. No generalnie porywa tłum. 

Ale to jeszcze nie koniec. Niedługo potem Mert wraz z Havvą idą odebrać nagrodę za scenariusz. Najpierw ona, w oszczędny sposób, wyraża swoją wdzięczność, a potem do mikrofonu znowu podchodzi Mert i... (no nigdy nie zgadniecie co zrobi) oświadcza się na scenie! Havva oczywiście mówi "tak", a od publiczności na gali dostają owacje na stojąco. SON.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [buka] *.computerservice.hru.pl

    Właśnie przez wszystkie części czekałem na moment, w którym się śmiertelnie pokłócą o jakiś bzdet, bo to żelazny punkt seriali, nie tylko tureckich.
    Moim zdaniem, napisałaś scenariusz zupełnie nie do odróżnienia od oryginalnych produkcji tureckich. Niestety nie wiem czy to komplement, czy wręcz przeciwnie. W każdym razie, rozumiem że nie opisywałaś drobnych obowiązkowych scen takich jak: patrzą sobie głęboko w oczy i już już ma dojść do pocałunku, gdy dzwoni telefon; albo on pierwszy raz widzi ją w sukni i już wie że to ta jedyna; ona widzi jak on się przebiera; ona dowiaduje się o czymś z przeszłości, co rzuca cień na jego intencje, ale on to jakoś wyjaśnia w pełnej łez scenie; no i koniecznie częste przebitki na Bosfor, Topkapi, Galatę itp (bo akcja oczywiście w Stambule?). Ale moim zdaniem serial nie osiągnął by 50 bolumów, bo brak w nim bardzo ważnej rzeczy: bogactwa. Któryś z bohaterów, najlepiej Mert powinien być bogaty, żeby widzowie chociaż przez chwilę pożyli tym blichtrem, popatrzyli na pełne przepychu salony, błyszczące samochody, zobaczyli potrawy których nigdy nie spróbują itd. Bogactwo na ekranie utrzymuje oglądalność.
    A tak nawiasem mówiąc, twój turecki scenariusz doskonale sprawdziłby się w polskiej telewizji. Dobrać obsadę z przyjemnych gęb, lekko dopasować scenariusz do koniecznie warszawskich realiów i Wiśnia leci w prime timie w niedzielę o 20:00!

  • wisniesia

    Jak ty wszystko dobrze rozumiesz :) To, że dla ciebie jest nie do odróżnienia od oryginalnych, to najlepszy komplement, jaki mogłam przeczytać.
    Kurde, rzeczywiście mogłam bardziej wyeksponować bogactwo Merta, że przesiadują u niego w luksusowym apartamencie itd.
    Akcja - oczywiście w Stambule, wszystkie te przebitki, o których wspominasz obowiązkowo.
    Tych pierdół o wpatrywaniu w oczy już mi się nie chciało akcentować, zresztą to takie oczywiste, że szkoda pisać. Ale dziś, już jak puściłam finał w świat, przyszło mi do głowy, że przecież Mert nie miał żadnej sceny prysznicowej, a przecież prezentacja klateczki też być musi. Albo jakby on zakładał koszulę, a Havva akurat wtedy weszła i się speszyła na ten oszałamiający widok.
    Niedociągnięcia są, ale z ogólnego klimatu jestem zadowolona :)

  • Gość: [buka] *.computerservice.hru.pl

    W ogóle następnym razem, gdy napiszesz następny scenariusz, hehe, to zrób tak: najpierw wrzuć go tutaj jako recenzję serialu, że niby go oglądałaś i tak jakoś idzie i że mu dajesz 5 poziomek. A potem gdy ludzie się zaciekawią, że kolejna dobra turecka produkcja i że nie mogą się doczekać aż TVP go zakupi i zaczną cię zasypywać pytaniami gdzie go można zobaczyć, to pierdykniesz wiadomością że to twój projekt! Takie zaskoczenie!

© Wiśnia ogląda tureckie seriale. I nie tylko...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci