Menu

Wiśnia ogląda tureckie seriale. I nie tylko...

Mocno niepoważne "recenzje" tureckich seriali. Dla wszystkich tych, którzy chcieliby wiedzieć, o co w nich chodzi, bez konieczności oglądania. Ale też dla tych, którzy tak jak Wiśnia nałogowo je oglądają, a potem potrzebują odreagowania. Przestrzegam przed ogromną porcją sarkazmu. Tutaj nie ma miejsca na litość dla fikcyjnych bohaterów. Ale miłości ociupinka też się czasem znajdzie.

Punkt obowiązkowy #1 Sceny prysznicowe i basenowe

wisniesia

Zapraszam na nowy mini cykl tekstów, w którym będę omawiać drobne z pozoru, a niezwykle istotne elementy, pojawiające się w wielu tureckich serialach. Na pierwszy ogień idą sceny prysznicowe, które naprawdę są klasyką gatunku. Postaram się to udowodnić, z przykładami oczywiście. Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego jeszcze nikt nie zrobił Wielkiej Kompilacji Scen Prysznicowych, znacznie ułatwiłoby mi to pracę nad poszukiwaniem takowych.

Będzie również o scenach basenowych (takie dziś mokre klimaty). Drogie panie - umośćcie się wygodnie w fotelach. Drodzy panowie - jakby tu powiedzieć... nie jestem pewna, czy chcecie to oglądać. Ale zapraszam wszystkich. 

Do sceny prysznicowej potrzebujemy:

- mężczyzny z rozbudowaną (ale tak w granicach normy, nie żeby od razu Mariusz Pudzianowski) i najlepiej wydepilowaną klatką piersiową (swoją drogą zastanawiam się, czy oni mają w kontrakcie zapis o konieczności depilacji, no i ile ma być w bicach, ile w obwodzie, itd.),

- kabiny prysznicowej, bądź samej "słuchawki", albo w ogóle całej łazienki, czy nawet samych drzwi do niej,

- czasem także jakiejś zawstydzonej na widok Adonisa niewiasty. 

Uzasadnienie fabularne

Sceny prysznicowe są niezbędnym wypełniaczem czasu w dwuipółgodzinnych widowiskach, zwłaszcza w komediach romantycznych. Na ogół uzasadnienia fabularnego nie znajduję, choć bywają wyjątki, kiedy ten prysznic naprawdę pomaga bohaterowi, nie tylko w zmyciu z siebie brudu, jak np. w Gecenin Kraliçesi, gdzie Kartal już sam nie wiedział, co ze sobą począć, bo tu żona z rozsądku i w dodatku wariatka, a tam śliczna młoda kochanka, więc poszedł pod ten prysznic i obawiałam się nawet przez chwilę, czy on tam w ogóle nie zemrze. Albo gdy Murat w Aşk Laftan Anlamaz postanawia otrzeźwić pijaną Hayat i w rezultacie obydwoje biorą prysznic w ubraniach. 

Scena poniżej pochodzi z No:309, serialu, którego już od dawna nie ogarniam, ale z masochistyczną przyjemnością śledzę, gdyż karmię się jego absurdalnymi wątkami oraz tym, czego twórcy z pewnością nie wzięli pod uwagę, czyli memogennością, dzięki której jakaś wariatka z Polski robi screeny bohaterom i przerabia je na komiksy (Kiepscy + No:309 = najśmieszniejsze połączenie). Ale powracając do meritum dzisiejszego tekstu, to generalnie jest z tym Pokojem tak, że jak Onur się nie rozbierze choć na chwilę, to odcinek można uznać za nieważny. 

W przypadku sceny, którą mam zaszczyt wam zaprezentować, Lale i Lord Onur (zwany przeze mnie od niedawna Onurem Rozpłodowym, gdyż drugie dziecko w drodze) są już po ślubie, a ona dalej się wstydzi na niego patrzeć. To tak w skrócie. 

Następna, co to na męża patrzeć nie może, jest Ojejku Öykü w Kiraz Mevsimi. Beka w łazience i gorszące sceny z życia małżeńskiego gdzieś koło szóstej minuty.

Niech was nie zmyli fakt, że to ten sam facet, bo to już serial Hayatımın Aşkı Gökçe śniąca o swoim szefie pod prysznicem. Nawiasem mówiąc, może zastanawia was, czy po takiej ilości tureckich seriali na noc nie śnią mi się potem ich bohaterowie. Moja odpowiedź może was rozczarować, mnie się śni tylko to, czego się boję, a z serialowych postaci przyśnił mi się jedynie Kebapçı Celal. Jak możecie się domyślić, nie było to nic przyjemnego. 

W pewnym momencie moich poszukiwań YouTube już sam zaczął mi podpowiadać i w ten sposób trafiłam na scenę z serialu Gülümse Yeter, którego wprawdzie nie oglądałam, ale scena ta idealnie wpisuje się w poruszaną dziś tematykę.

Zaraz powiecie, że nie ma Omusza, ale jakże bez Omusza? Właśnie idzie się myć i nie ma oporów, żeby się rozebrać przed Defne.

A na koniec tego podpunktu jeszcze Dolunay i scena, w której główni bohaterowie się poznają, w prysznicowo-sensacyjnych okolicznościach.

Sceny basenowe

Alternatywą dla scen prysznicowych są sceny basenowe, czyli takie, w których bohater kąpie się lub pływa w basenie, co nie jest niczym ekstrawaganckim, bo oni wszyscy mają przecież baseny. A i na wyjazdach też są baseny. I morze. 

Do sceny basenowej potrzebujemy:

- basenu lub ewentualnie akwenu typu morze,

- mężczyzny z rozbudowaną (ale tak w granicach normy, nie żeby od razu Mariusz Pudzianowski) i najlepiej wydepilowaną klatką piersiową,

- ewentualnie jakiejś widowni, która podziwia Adonisa.

Uzasadnienie fabularne

Wydaje mi się, że sceny basenowe są minimalnie bardziej sensowne od scen prysznicowych. Ale nie ma co sobie języka strzępić, palców na klawiaturze łamać.

Tym razem od razu zacznę od Ömera.

Teraz kąpać się pójdzie najgorszy z czarnych charakterów, czyli Emir z Kara Sevda.

Czy wspominałam już, że jak Lord Onur się nie rozbierze, to odcinek jest nieważny?

Burak - najlepszy nauczyciel pływania.

A na sam koniec tego wstrząsającego tekstu będzie Pamir Barış (Wiśnia, zaakceptuj wreszcie fakt, że on ma w tym serialu inne imię). Muszę wspomnieć, że on pływa chyba w każdym odcinku Ateşböceği, ale od czegoś w końcu ma ten basen koło domu.

Przy okazji tej konkretnej sceny muszę się nagadać, bo jest to w sumie bardzo komiczne. On się wcześniej wkurzył, zabrał Aslı klucze, które sam jej dał, a na koniec, w porywie złości, cisnął do basenu breloczek od tych kluczy. Ja się pytam: skoro był taki wściekły i się nadął jak balon, to czy nie lepiej byłoby mu wywalić ten brelok do kontenera, zamiast do basenu, w którym przecież wiadomo, że będzie się natykał się na wyrzucony gadżet przy każdej kąpieli? Ja właśnie tak bym zrobiła, wyrzuciłabym do śmieci (może dlatego, że nie mam basenu). Można byłoby to jeszcze gdzieś zakopać. Ale to oczywista rzecz - machanie szpadlem, czy nurkowanie w śmietniku przy okazji szukania breloczka nie byłoby tak spektakularne, jak poranna kąpiel wydobywcza na oczach dziewczyny. Punkt dla ciebie, szczwany lisie.

Mam świadomość, że pominęłam z tysiąc innych wiekopomnych scen prysznicowych i basenowych, ale niestety mogłyby się one tu wszystkie nie zmieścić. Dlatego na tym dziś poprzestańmy. Oczekujcie kolejnych części cyklu. 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [buka] *.computerservice.hru.pl

    Mnie zastanawia, że z jednej strony Turcy (także w serialach) ostentacyjnie paradują z porozpinaną koszulą, prezentując bujne owłosienie klatki, a z drugiej najlepsze partie serialowe zawsze mają klaty gładkie. No i brakuje mi sceny, w której ona wchodzi do łazienki, a on tam goli sobie klatę. I nie tylko.

  • wisniesia

    Ano właśnie. Główni samcy seriali są przeważnie gładcy, ale drugoplanowcy już niekoniecznie. W ogóle wydaje mi się, że jeśli szukać prawdziwego Turka, to lepiej się przyglądać tym z dalszego planu.
    Scena z depilacją klatki byłaby prześwietna, a najlepiej, gdyby to ona mu te plastry zrywała :D

  • Gość: [Maniaczka] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Wiśnia, u mnie gorąco, a Ty jeszcze cisnienie podnosisz ;-)
    Jak juz tak śmieszkujesz, to jako zażalenie dołączam brak Cana (ale nie Manaya <3 ), wiesz tego od scenarzystki Aysegul. Ci prócz sceny w basenie mieli też patologiczno-erotyczną scenę po jakichś ziółkach (chyba też z gołą klatą).
    Tak poza konkursem, jako osoba uzależniona od Kiralika Ask i nieskończenie nim się jarająca, serdecznie Ci dziękuję za Omusza (bo właśnie miałam juz lamentować, a gdzież nasz czarnooki) oraz Pamira (Twoje Pamirowanie wielbię, nie przestawaj, kiz!).
    Ukłony za Ojejku, myślałam, że tylko ja nie trawie tej bohaterki (pomijam serial).

  • wisniesia

    Maniaczko, kocham twoje określenie "patologiczno-erotyczna" :D kradnę je ;)

© Wiśnia ogląda tureckie seriale. I nie tylko...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci